Zmień miasto
Rozrywka Logowanie / Rejestracja
Znajdujesz się w lokalnym wydaniu.

Loch Ness Club jest już zamknięty

Kraków

Poniżej znajduje się lokal już zamknięty.
Zobacz aktualną listę klubów i pubów w mieście Kraków.

Adres:ul. Warszawska 15
Tel:+48124233032
Miasto:Kraków

Godziny otwarcia:Pn,wt,czw,sb,nd: Od 9:00 do 0:00 lub ostatniego klienta Śr, Pt: Od 9:00 do 4:00 lub do ostatniego klienta

Loch Ness Club - dodaj opinię

Kraków

Redakcja dlaStudenta.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego.

Artek
2011-02-23
1

okropny klub, moze kiedys piwo bylo tam tanie, ale teraz wole dolozyc te 2zł i isc w inne miejsce gdzie nie smierdzi.

komar
2011-02-14
loch

ja ten lokal znam glownie z koncertow wiec nie dziwie sie ze wyglada on jak wyglada, a swoje lata juz ma i jest to raczej miejsce do napicia sie piwa za dosyc niska cene niz nawalenia sie wyszukanymi drinkami

...
2011-01-26
wizyta w lochness

Do clubu Loch Ness wybrałem się będąc zaproszony przez znajomych na spotkanie. Do końca nie wiedziałem, co to za pub więc nie wiedziałem czego mogę się spodziewać. Jak się okazało jest to delikatnie ujmując speluna z muzyką rockową. Lokal wygląda jak odremontowana kilka lat temu stodoła. Wzdłuż sali ułożone są barowe ławki (takie jak w ogródkach) i stoliki. Na całej sali dość ciemno i nie ładnie pachnie. Pierwsze wrażenie fatalne, ale myślę będzie fajnie.. idę zamówić. Podchodzę do baru a tam dwie bardzo sympatycznie wyglądające panie oczekiwały, że powiem "Piwo proszę" a ja "poproszę białą kawę" barmanki wpadły w popłoch... jedna na drugą patrzy i pytają się nawzajem czy któraś umie zrobić kawę... udało się po dłuższej chwili dostałem śmiertelnie mocną białą kawę. Wizyta w toalecie wyłącznie z konieczności. Toalety bardzo bardzo zaniedbane śmierdzące nie wspomnę o luksusie, jakim jest ręcznik papierowy czy mydło... Zgłodniałem- podszedłem pod bar oglądnąć menu wiszące na ścianie generalnie patrząc na czystość lokalu i tak bym nic nie zamówił, ale chciałem zobaczyć jakie mają ceny i tu kolejny szok: Zapiekanka zamówiona do godziny 20:00 kosztowała 3,5 zł a już po 20:00 kosztuje 5 zł. Dokładnie ta sama zapiekanka! Chcąc wypożyczyć bilard usłyszeliśmy od Barmanki że musi najpierw sprawdzić czy poprzednicy nie zarzygali stołu... po nas też sprawdziła... Generalnie wypad był przyjemny, bo uśmialiśmy się ze znajomymi potwornie, ale lokalu absolutnie nie polecam dla osób, choć z odrobiną poczucia estetyki. 13.09.2010

student
2011-01-03
do lolipop

Czy nie pomyliłeś czasem clubu tego z warszawskiej z tym na sławkowskiej? gdyż obsługa to tam nigdy zbyt miła nie była,ani sympatyczna tym bardziej uśmiechnięta,faktem jest jednak iż kiedyś te barmanki jednak ładne były za tym barem, czego teraz nie można powiedzieć, i po tym właśnie można poznać nową ekipę.Myśle,że w ciągu ostatniego roku nastały tam wielkie zmiany i widać,że ten klub zszedł "na psy" i stracił swoich stałych klientów.Kiedys była tam fajna atmosfera,a teraz patrząc na ten wystrój polecam wszystkim by szli do knajpy obok.

jor
2011-01-03
g

a Ja zgadzam się z panem który dostał alkohol w złej szklance lokal jest okropny a obsługa jest straszna, i nie ważne czy to nowa ekipa czy nie, byłem tam przed świętami i wcale nie zauważyłem poprawy co do obsługi klienta nadal ludzi traktuje sie tam z góry a jeżeli ktoś uważa ze "barmanki" które tam pracują to niezłe dupy to radzę wybrać się do okulisty!!

g
2010-11-27
tragiczna knajpa i muzyka

bylismy na andrzejkach - wiesniactwo w dresach - niby miala byc impreza POP-ROCK a glownie leciala umcy-umcy. Nie wiem czy studenci teraz sluchaja takiego gowna ale biorac pod uwage ze wiekszosc z nich jest ze wsi to pewnie tak.. wystroj knajpy zulerski - taka piwna hala z usyfionym kiblem

lollipop
2010-11-21
obsługa

odnosząc się do komentarza Zdegustowanego Klienta, to szczerze mówiąc wątpię, że menagerka nie wiedziałaby jak podaje się taki alkohol. poza tym widząc co się tam ostatnio porobiło, można stwierdzić, że opisana barmanka prawdopodobnie już tam nie pracuje, ponieważ została wymieniona niemal cała ekipa pracująca. dziewczyny są teraz miłe, sympatyczne, uśmiechnięte. (Całkiem niezłe laski ;))co do muzyki, już dawno nie słyszałam tam nic, co ocierałoby się o pop czy hh, więc muzycznie też chyba wszystko gra. w takim wypadku mogę chyba każdemu polecić ten lokal. Pozdrawiam

polybudzianin
2010-09-02
DLA PANA OD WHISKY

tO JEST LOCH NESS A KAZDY LOCHNESS POWINIEN MIEC SWOJEGO POTWORA WIEC WSZYSTKO GRA!!!:):)

zdegustowany klient
2010-07-28
obsluga

witam chcialbym ostrzec wszystkich ktorzy lubia napic sie whisky, kazdy wie ze whisky podaje sie w specjalnych szklankach niestety w klubie lochness nie mozna liczyc na takie podanie mojego ulubionego alkoholu, mialem przyjemnosc lub tez nie przyjemnosc zamowic sobie w tamtejszym klubie jacka danielsa na lodzie niestety to w jaki sposob mi to podano nie mozna bylo nazwac profesjonalnym obslugiwala mnie "barmanka" czarna puszysta prawdopodobne byla to menagerka stwierdzam to po wieku bo chyba nikt nie zatrudnilby 40letniej kobiety za bar:/ podala mi mojego drinka w wysokiej szklance pelnej lodu dramat jej mina mowila "moje zycie jest do dupy jestem stara i nienawidze ludzi" nigdy wiecej nie pojawie sie w tym klubie i nie polecam go nikomu ludzie idzcie na rynek

Jacek
2010-05-20
scena

klub fajny, tylko ze scena nie za wysoka.. i na koncertach ledwo glowy muzyków widać zza tłumu, dizwne ze do tej pory nic z tym nie zrobiono?

student
2010-02-02
ok:)

fajny klub i piwo tanie:D:D:D

Ola
2010-01-23
Koncerty U.D.O. w innym terminie

W związku ze zmianami logistycznymi na europejskiej trasie U.D.O, pierwsza część występów odbędzie się w późniejszym terminie. Tym samym Udo Dirkschneider z kapelą zawitają do naszego kraju dopiero po Nowym Roku. Nowe daty polskich koncertów zespołu to: 3 lutego - Warszawa, Progresja oraz 4 lutego - Kraków, Loch Ness. Jak zapewnia organizator, dotychczas zakupione bilety zachowują swoją ważność. W 1968 roku Udo Dirkschneider założył Accept, który początkowo działał pod nazwą Band X. Po nagraniu siedmiu świetnie przyjętych albumów studyjnych, Dirkschneider rozstał się z Accept i rozpoczął kolejny rozdział w karierze, sygnowany nazwą U.D.O. Grupa zadebiutowała jeszcze w 1987 roku krążkiem "Animal House". Zespół ma już na koncie 12 regularnych płyt, w tym klasyczne "Faceless World" (1990), "Timebomb" (1991), "Mission No. X" (2005) czy "Mastercutor" (2007). Kapela przyjedzie do Polski promować ostatnie dzieło, "Dominator", które miało premierę w sierpniu 2009 roku. Ostatnio formację można było podziwiać w 2006 roku w ramach festiwalu Metalmania, w katowickim Spodku. Bilety w sprzedaży za pośrednictwem Metalopolis.pl, Ticketpro.pl, ebilet.pl, Ticketonline.pl, Ticketportal.pl, kupbilet.pl, Eventim.pl czy Bileteria.pl. Wejściówki na koncert w Warszawie kosztują 90 złotych (100 złotych w dniu imprezy) a do Krakowa 80 (90) złotych.

Monika
2010-01-14
ŁOŁ

Chociaż inicjacja (nawet jeśli traktowana szerzej i ambitniej, nie sprowadzana wyłącznie do sfery płciowej) jest momentem nader intymnym, kino nie wstydzi się jej pokazywać. Uwielbia towarzyszyć bohaterom w przeżyciach granicznych, ekstremalnych emocjach i egzystencjalnych przełomach. Kocha początki, wiedząc że ich dramatyzm wynika z faktu, że po drugiej stronie zawsze jest jakiś koniec. Zresztą wszelakie, a zwłaszcza seksualne, wtajemniczenia budzą nieodmienną ciekawość publiczności. Kino walnie przyczyniło się do rozpowszechnienia mitu pierwszego razu, który obudowany został szeregiem rytuałów i zaklęć. Jeśli wierzyć autorom filmowych opowieści, utrata dziewictwa determinuje całe życie i jest ze szczegółami wspominana aż do samej śmierci. Co więcej zazwyczaj przebiega łatwo, prosto, i nad podziw przyjemnie. Oczywiście, pod warunkiem, że doświadcza się go z ukochaną osobą. W końcu, co potwierdza 16-letnia Sara w filmie (1997) Władysława Ślesickiego, "gdy się kocha faceta, z którym się jest pierwszy raz, to nic nie boli". Zdaniem psychoterapeutki Wszystko zależy od tego, w jakim momencie życia dziecko zetknie się z treściami seksualnymi na ekranie. Co innego, gdy scenę erotyczną obejrzy 15-latek, co innego, gdy będzie to np. 8-latek, który sytuację nie do końca zrozumie. Nie bez znaczenia pozostaje też fakt dojrzałości seksualnej, świadomość (lub jej brak) własnej sfery erotycznej, i stosunek do tej sfery wyniesiony z domu. Niestety, nadal w wielu rodzinach, wszelkie tematy związane z ludzką seksualnością, nagością, a nawet anatomią, to tematy tabu. Małgorzata Liszyk – Kozłowska, psychoterapeutka Temat inicjacji bywa w kinie traktowany na rozmaite sposoby. Raz wulgarnie i z przymrużeniem oka, kiedy indziej lirycznie, z nutką nostalgii i fantastyczną oprawą, rzadziej realistycznie. Z kobiecej i męskiej perspektywy, w oparach hetero i homoseksualnej erotyki. Ze szczęśliwym finałem lub fatalnymi skutkami… Zazwyczaj wybrzmiewa w filmach o nastolatkach, coraz częściej - w produkcjach dla młodzieży przeznaczonych. Wszak wiek licealno-studencki wiąże się z szeregiem wtajemniczeń, choć zarówno w życiu, jak i w kinie bywają późne seksualne otwarcia. Erotyzm nie musi, rzecz jasna, budzić się w momencie pierwszego razu. Może dochodzić do głosu wcześniej (o czym wiedzą bohaterowie filmów Pedra Almodóvara), bądź później (o czym wiele mogłyby powiedzieć bohaterki "Emanuelle", 1974 czy "Kochanka Lady Chaterlly", 1993). Żeby kwestię odpowiednio uprościć, ograniczę się jednak do przykładów (w miarę możliwości) jednoznacznego seksualnego przebudzenia. Sprawa… dowcipna Kadr z filmu "Chłopaki nie płaczą" Erotyczna inicjacja często ujmowana jest w szerszej perspektywie, jako część złożonego procesu. Niekiedy jednak bywa samodzielnym motywem filmowej opowieści. Na lata 90. i 2000. przypadł okres prawdziwego boomu na historie o i dookoła pierwszego razu. Nie pierwszą i nie ostatnią, ale z pewnością najbardziej znaną, serią o problemach z utratą dziewictwa było "American Pie" (1999 itd.). Obraz z Jasonem Biggsem w roli sfrustrowanego Jima, z pozoru ukazujący rozterki młodego pokolenia pozbawionego mądrych wzorców, w rzeczywistości sprowadzał się do kilku gagów na temat intymnych części ludzkiego ciała i ich rozmaitych substytutów, z tytułową szarlotką (sic!) jako gwoździem programu. W Polsce wulgarno-komiczny entourage towarzyszył nastoletniemu seksowi między innymi w komedii "Chłopaki nie płaczą" (2000) Olafa Lubaszenki. To tu pryszczaty wyrostek (grany przez Wojciecha Klatę) próbował pozbyć się trądziku, idąc do łóżka z Lili/Samanthą, czyli ekranowym wcieleniem Anny Muchy. Sama gwiazda "M jak miłość" publicznie dziewictwo straciła bodajże w "Młodych wilkach" (1997).

Ola
2010-01-13
LochNess Club

LochNessClub to mekka krakowskich koncertów rockowych, poza tym typowo STUDENCKI LOKAL w którym można skorzystać z darmowego dostępu do Internetu, miło spędzić czas, wypić zimne piwo i smacznie zjeść. Tylko u nas w środy i piątki imprezy do białego świtu. Klub zlokalizowany jest w centrum miasta vis a vis galerii krakowskiej , posiada 200 miejsc siedzących oraz dwa letnie ogródki co czyni go doskonałym miejscem nie tylko na imprezy cotygodniowe ale również na okolicznościowe i integracyjne.

Simon
2010-01-13
Byłem stewardem

Mam 27 lat i przygodę z lataniem za sobą. Obserwowałem świat z perspektywy jump seat, czyli fotela dla personelu pokładowego – stewardów i stewardess. Zdaję sobie sprawę, że krąży o nas wiele stereotypów. Potocznie uważa się, że stewardessy są głupiutkie i łatwe, a stewardzi to również nie grzeszący inteligencją geje. Ale personel pokładowy też ma oczy i uszy. I swoje własne opinie o pasażerach – czyli "paxach", jak często określają klientów linii lotniczych. Dzięki sympatycznym pasażerom, praca na wysokościach jest wielką przyjemnością. Ale ci mili giną czasem w morzu tych niesympatycznych. Lubiłem latać chociażby do Amsterdamu. Wszyscy lubili. Wysocy, przystojni Holendrzy chcący zobaczyć Polskę, spora grupa kulturalnych pasażerów biznesowych, garść wyluzowanych Polaków lecących na weekend do Holandii… To były przyjemne loty. Serwis pokładowy szedł szybko i sprawnie. Co fajniejsze koleżanki dostawały numery telefonów, co fajniejsi koledzy zresztą też. Tak, wszyscy lubiliśmy tą trasę. Niestety, nie za wiele było kierunków takich jak Amsterdam, z tak sympatycznymi pasażerami. Na przykład Rzym. Z pozoru - ot, kolejna stolica europejska. W praktyce - pełny wygłodniałych, hałaśliwych pasażerów samolot. Przeważali głośni Włosi, do tego masa blondynek z dwujęzycznymi dzieciakami na kolanach, rozmodleni pielgrzymi, świta kościelna, młodzież latająca do Rzymu na wycieczki. Mimo wszystko te loty wspominaliśmy miło. Były głośne i męczące, trzeba było sprostać wymogom bezpieczeństwa i wszystkie te dwujęzyczne dzieci pozapinać w pasy. Ale bądź co bądź, nie można było się nudzić. Nikt za to nie przepadał za kierunkami wyspiarskimi. Wielka Brytania jednoznacznie kojarzyła się z rodakami latającymi do pracy. Co tu dużo ukrywać, nie były to dobre skojarzenia. Na rejsach "na zmywaki" przeważali kiepsko ubrani Polacy, czasem wulgarni, nadużywający alkoholu, czasem - po prostu wystraszeni. Tak, tak, zdaję sobie sprawę, że nie o każdym można tak powiedzieć... Z drugiej strony rzesze Brytyjczyków latających do Polski na wieczory kawalerskie też nie grzeszyły inteligencją, a z pewnością trzeźwością. Wyjątkiem od reguły był Londyn, natomiast połączenia z mniejszych polskich lotnisk gdzieś w środek Anglii zawsze wyglądały podobnie. Jeszcze cięższymi i trudniejszymi lotami były wakacyjne czartery. Tu wszyscy pasażerowie, niezależnie od tego, czy lot odbywał się z Gdańska, Warszawy, Krakowa czy Rzeszowa, zlewali się w jednolitą, nudną, i mówiąc dosadnie... upierdliwą ludzką masę.

była klientka
2010-01-07
pomyłka

Muszę się zgodzić z razorem niestety obsługa jest straszna, traktuje ludzi jak nie proszonych gości bez jakiegokolwiek szacunku do drugiej osoby i wulgarnie a to przecież oni są dla ludzi a nie ludzie dla nich przykro, a poza tym osobiście uczestniczyłam w bardzo nie miłym wydarzeniu i od tego czasu nie mam ochoty nawet tam iść na chwilkę.

kasia
2010-01-06
ocena

jak dla mnie klub jest ok, muzyka tez, miła obsługa czego chciec wiecej :)

marek w
2010-01-06
Karaoke

Karaoke w LochNess spoko zrobione nie spiewaja cały czas tylko turami i miedzy czasie jest dyskoteka

razor
2009-12-15
pomyłka

witam serdecznie! mam nadzieje ze mja ocena dotrze do kogos kto powaznie sie zajmuje i tym klubem jak i muzyka. niestety to co piszecie na waszej stronie na temat atmosfery, muzyki, obslugi i co najwazniejsze rockowego klimatu ni jak sie ma do rzeczywistosci. 14.12 w godzinach wieczornych mialem okazje delektowac sie(takie bylo zalozenie) atmosfera klubu czekajac na pociag. niestety jakiez bylo moje zdziwienie kiedy z glosnikow caly czs przebywania w klubie rozbrzmiewala muzyka, ktora ciezko okrreslic ale w przyblizeniu techno-hip-hop-pop a juz na pewno nic nie zwiazane z rockiem. za barem bujal sie wielki muminek(wielki dres), ktory czul sie jak u siebie w domu - od lazenia za barem, puszczania muzyki, do obsciskiwania sie z barmanka na oczach calego klubu. barmanka wraz z nim traktowala klientow jak nie proszonych gosci u siebie w domu. nie wiem czy takie sa zalozenia klubu - jezeli tak to poprostu pomylilem miejsca. pisze bo moze wlasciciele nie wiedza co dzieje sie kiedy ich na miejscu nie ma, a w znaczacy sposob wplywa to na ocene tego miejsc. ja przykladowo juz nie zamierzam sie tam pojawic i nie bylem jedynym ktory ledwo byl w stanie dopic piwo pozdrawiam

naniek
2009-03-18
ZAjebiozaaaa

Dupaaaaaaaaaaaaaa


2008-10-12

TKF
2008-03-20
OMGG

dobrze że ostrzegasz ludzi wodz.Ja teraz w 2008 roku 12 kwietnia jadę na koncert Angelo Kelly.Więc dzięk bo jak zawalą toooo,a to jest mój faworyt z Kelly Family,chociż nie bo moim faworytem jest Paddy

wodz
2008-01-01
Lokal OK, nie licząc Sylwestra 07/08

Loch Ness znam od lat i nie zdarzyło mi się jeszcze powiedzieć czegoś złego o imprezach tam organizowanych, zwłaszcza o balach sylwestrowych, których uczestnikiem byłem 5 razy. Jednak to co wczoraj zaprezentowali to po prostu masakra. Imprezę położył DJ, którego znajomość piosenek skończyła się w najlepszym wypadku w latach 80. - owszem, dużo ludzi się bawiło aczkolwiek przez cały wieczór te same twarze siedziały przy stolikach ponieważ nie mieli muzyki dla siebie. Szedłem na imprezę spodziewając się klasycznej imprezy tego lokalu a zastałem potańcówkę (jak puścił "Majteczki w kropeczki" i spółkę to zgłupiałem). Na przyszłość będę się starał unikać imprez, które prowadzi ten "DJ" i naprawdę odradzam...

Copyright © 2003-2021 dlastudenta.pl

FB dlaMaturzysty.pl reklama