Byliśmy, gadaliśmy - Literatura

Bartek Borowicz: - Chcę otwierać ludziom mózgi

2008-05-28 13:36:32 | Kraków

Bartek BorowiczBartek Borowicz - niespokojny duchem, ale jednocześnie twardo stąpający po ziemi. Jako organizator działa sprawnie i twórczo, jako dziennikarz - niepokornie i odważnie. Jest autorem i prowadzącym PRESSentacji - spotkań z najważniejszymi przedstawicielami mediów w Polsce, oprócz tego wyszukuje muzyczne osobowości i promuje je na krakowskich scenach. W życiu jak w filmie - „zbiera nowe wrażenia", gdyż jak sam mówi - to one kształtują człowieka.

DlaStudenta: - Kto był pomysłodawcą PRESSentacji?

Bartek Borowicz: - Na pomysł wpadłem razem z Wojtkiem Bojanowskim, moim kolegą z TVN24. Stwierdziliśmy, że będziemy robić spotkania z dziennikarzami. Kiedyś takie spotkania robili nasi koledzy ze studiów, ale zrezygnowali z tego. My wymyśliliśmy, że zaczniemy od początku, pod nową nazwą. Założenie było proste: spotkania muszą być „wypasione". I tak ruszył projekt MediaMorfoza.

DlaStudenta: - Kogo gościliście jako pierwszego?

B. B.: - Kamila Durczoka. Trzeba było zacząć od mocnego uderzenia. Później MediaMorfoza padła, bo nie mogliśmy się z Wojtkiem dogadać. Nadal jesteśmy kumplami, ale cykl szybko się skończył. Ruszyłem sam, z nowymi spotkaniami, pod nową nazwą. Pierwszym gościem w PRESSentacjach był Tomasz Lis. Było to spotkanie, które przygotowywałem w stu procentach sam przed cztery dni. Zazwyczaj pomagają mi dziennikarze „WUJ-a", miesięcznika wydawanego na Uniwersytecie Jagiellońskim. Ich samych może nie widać, ale ich pracę - jak najbardziej.

DlaStudenta: - Czy jako prowadzący PRESSentacje zaprzyjaźniłeś się z którymś gości?

B.B.: - To za duże słowo (przyjaciół mam dwóch; znam ich od dwudziestu lat), ale mam kontakt z tymi dziennikarzami. Czasami taki kontakt bywa bezcenny.

DlaStudenta: - Czego nauczyłeś się od swoich gości?

B.B.: - Na pewno profesjonalizmu (na przykład od Tomasza Lisa i chłopaków z „Teraz My") oraz ciętych ripost (m.in. od Kuby Wojewódzkiego). Nauczyłem się też zadawać trudne pytania, co dało się zauważyć na spotkaniu z Adamem Michnikiem. Było to dla mnie bardzo stresujące, gdyż ten człowiek był kiedyś dla mnie ikoną, wierzyłem we wszystko co głosił, a później ta sytuacja się trochę zmieniła. Miałem wiele pytań i zarzutów, ale nie wiedziałem, jak poprowadzić rozmowę, aby cały czas nie atakować Adama - gościa, który ma wiele dobrego do powiedzenia, ale nie jest nieskazitelny, a tak czasami chciałby się przedstawiać. Dzięki prowadzeniu takich spotkań nauczyłem się też kontaktu z publicznością, mikrofonem, nawet z błyskiem fleszy, który czasami jest bardzo denerwujący. Prawie w ogóle się nie denerwuję, nie ma chyba osoby, z którą bałbym się porozmawiać. Jest tylko adrenalina, która nakręca mnie pozytywnie. Przed samymi spotkaniami trudno jest się ze mną dogadać, bo myślę już tylko o tym, co będę robił za chwilę.

DlaStudenta: - Według jakiego kryterium dobierasz gości do PRESSentacji?

B. B.: - Nie ma schematu, co pokazuje lista już zaproszonych gości. Są na niej m.in. Szymon Majewski, Adam Wajrak, Kuba Wojewódzki, Janina Paradowska i ks. Adam Boniecki. Niestety w Polsce popularni są głównie ci dziennikarze, którzy występują w telewizji. Taka jest smutna prawda. A spośród tych występujących w telewizji, 90 procent dobrych dziennikarzy to pracownicy TVN. I tu pojawia się mój problem. Kończy mi się lista osób, które mógłbym zaprosić, a nie chciałbym zapraszać kogoś ponownie. Z doświadczenia wiem, że takie spotkania nie udają się. Goście wiedzą, o co ja zapytam, a ja spodziewam się, co oni odpowiedzą. Jest za mało postaci, które by kreowały rynek medialny w Polsce.

DlaStudenta: - Czy wobec tego myślisz o jakimś nowym projekcie?

B.B.: - Nie, chcę realizować PRESSentacje dopóki studiuję (jestem na uczelni dłużej niż wskazuje norma, ale mam zamiar ją skończyć w ciągu roku). Nadal prowadzę też spotkania z dziennikarzami, którzy akurat wydali jakąś książkę, więc żyję w tym medialnym światku. Jednak mimo wszystko to nie jest mój główny zawód. Sam zajmuję się czynnym dziennikarstwem. Prowadzenie spotkań jest dla mnie frajdą, przygodą i szansą na nauczenie się czegoś nowego.

DlaStudenta: - Jesteś studentem dziennikarstwa i jednocześnie pracujesz w zawodzie. Czy zgadzasz się z opinią, że dziennikarz po samych kierunkowych studiach jest nieprzygotowany do pracy w mediach?

B.B. : - Myślę, że można skończyć samo dziennikarstwo, ale już w momencie przekroczenia progu uczelni warto zacząć rozglądać się za praktykami. Sam zacząłem pracować w mediach jeszcze w liceum, na pierwszym roku studiów współpracowałem z „Gazetą Wyborczą" i nieistniejącym już Radiem Rak.

DlaStudenta: - Pamiętasz swoje początki w dziennikarstwie?

B.B.: - Tak naprawdę wszystko zaczęło się w pierwszej klasie liceum. Mieszkałem wtedy w Ostrzeszowie, w Wielkopolsce i tam zainspirowany kilkoma radiowcami podjąłem współpracę z lokalną stacją. Zajmowałem się sportem, robiłem na żywo relacje z meczów piłki nożnej i koszykówki. Mój pierwszy poważny wywiad to rozmowa z Adamem Wójcikiem, jednym z najlepszych koszykarzy w Polsce w latach 90. On miał 209 cm, ja 150. On stał zgięty w pół, mi trzęsły się nogi ze stresu (śmiech). Miło to wszystko wspominam. Po pierwszej klasie liceum przypadkowo przeprowadziłem się do Krakowa i tutaj złapałem kontakt ze wspomnianym radiem studenckim Rak. Później pojawiła się „Gazeta Wyborcza", a teraz funkcjonuję już jako tzw. wolny strzelec.

DlaStudenta: - Jako dziennikarz zajmujesz się przede wszystkim muzyką. Dlaczego?

B.B. - Chcę otwierać ludziom mózgi na nowe i świeże granie. Taka jest moja misja. Otwierać ludziom mózgi na dźwięki inne niż popowa sieczka, którą słyszą w komercyjnych stacjach radiowych. Chciałbym pokazać, że w innych krajach już odkryto, że muzyka może być czymś głębszym i ciekawszym, ambitniejszym. Zajmuję się głównie młodymi zespołami. Odkryłem kilka talentów, które promowałem w radiu, prasie i telewizji.Bartek Borowicz

DlaStudenta: - Jesteś także prowadzącym „Niepokornych" - cykl koncertów z alternatywną muzyką.

B.B.: - Pomysł „Niepokornych" wyszedł właściwie od szefa klubu Żaczek, w którym odbywa się tam impreza. Moją rolą stało się wyszukiwanie zespołów tzw. muzyki niezależnej, pozostającej w alternatywie do wielkich gwiazd. Te kapele grają za niewielkie pieniądze, muzycy nocują czasami u mnie w domu - a mimo to cieszą się, że mogli przyjechać i zagrać. Nawet jeśli finansowo koncert wyszedł słabo, radość i satysfakcja u nich i u mnie pozostaje. A to jest bezcenne. Cykl spotkał się z na tyle dobrym przyjęciem, że ten sam pan zaproponował mi zorganizowanie koncertu alternatywnego (nie lubię tego słowa) podczas juwenaliów. I tak 11 maja mieliśmy koncert zatytułowany Juve-Alternative, na którym zagrali: Mitch & Mitch, The Car Is On Fire, Renton, Nell, More Than Three i Kid A. Sam dobierałem artystów i prowadziłem imprezę. Przyszło 1500 osób, co uważam za sukces. Mariusz Wiatrak w „Gazecie Wyborczej" (podkreślmy, że już tam nie pracuje od dwóch lat) napisał, że co roku w juwenalia zapraszani są ci sami artyści. Pozytywnym wyjątkiem potwierdzającym regułę był jedynie koncert Juve-Altenative.

DlaStudenta: - Myślisz, że mógłbyś uczyć młodszych kolegów dziennikarstwa?

B.B.: - Myślę, że poradziłbym sobie jako nauczyciel, mam już spore doświadczenie w tym zawodzie. Z dziennikarzami „WUJ -a" jako redaktor naczelny nie spędzam tyle czasu, ile bym chciał, ale mimo to często udaje im się później odnaleźć w innych mediach. To jest dla mnie ważne. Osoby, które prowadzę od dwóch lat trafiają do TVP, „Gazety Wyborczej", „Dziennika" czy Radia Kraków bądź Eski Rock. To znaczy, że czegoś ich nauczyłem. Lubię młodych ludzi i dzieci. Miałem nawet uczyć w jednym z uznanych krakowskich liceów. Na pierwszej lekcji dwa razy wymknęło mi się brzydkie słowo na „k" (śmiech), ale uczniowie byli zadowoleni i chętni do pracy. Niestety nie mogli dogadać się z dyrekcją i pomysł lekcji upadł. Od razu chciałem ich uczyć praktyki, ale nie dano mi szansy.

DlaStudenta: - Miewasz zawodowe dylematy, gdzie pracować?

B.B.: - Chyba nigdy w życiu nie szukałem pracy, raczej sam dostawałem propozycje. Zazwyczaj działo się to przypadkowo. Generalnie niczego nie żałuję, każda praca czegoś uczy, nawet jeśli na końcu okazuje się być nieporozumieniem. Jeżeli czuję, że nie pasuję do jakiejś redakcji, to odchodzę albo oni rezygnują. Nigdy też nie pracowałem na etacie. Jeżeli jedna gazeta nie chciała publikować mojego tekstu, to szedłem do innej. I to właśnie cenię sobie najbardziej w pracy i życiu - wolność i niezależność. Przykład? Miesiąc temu odszedłem z telewizji, która robi materiały na stronę Miasta Krakowa. Ocenzurowano mi sondę uliczną, żeby dbać o wizerunek miasta, więc skończyłem przygodę z pracodawcą po czterech dniach.

DlaStudenta: - Twoje doświadczenia nie są związane tylko z dziennikarstwem...

B.B.: - To prawda. Mam chyba ciekawość świata. I o to chodzi w tym zawodzie! W sumie sporo już przeżyłem. Brzmi, jakbym był dziadkiem (śmiech). Dużo podróżuję - udało mi się przejechać prawie całą Europę (do Anglii i dookoła Islandii autostopem), poznałem mnóstwo ciekawych ludzi, od których się dużo nauczyłem. W ciągu ostatnich dwóch lat spotkałem się z najważniejszymi polskimi dziennikarzami, zorganizowałem około stu koncertów, byłem na około dwustu innych koncertach i festiwalach - to wszystko składa się na świetną przygodę. Zrobiłem też bardzo obciachową rzecz - zagrałem w serialach „Anna Maria Wesołowska" i „W11". Pisałem reportaż o tym, jak szybko można trafić z ulicy na ekran. Potraktowałem swój występ jako ciekawą przygodę. Kierowca, hotel, wizażystki - było świetnie. Prowadzę taki rock'n'rollowy tryb życia: dużo musi się dziać i zmieniać, muszą być emocje i przygody. W życiu trzeba zbierać nowe wrażenia. I dlatego robię czasem głupoty.

 

Bartek Borowicz - (1983) dziennikarz, organizator koncertów, na co dzień mieszkający w Krakowie. Publikował m.in. w „Gazecie Wyborczej", „Polityce" i „Teraz Rocku" oraz wielu pismach studenckich i gazetach lokalnych. Współpracował m.in. z Radiem Sud (Kępno), Radiem Rak (Kraków) oraz Eska Rock (Kraków) i TVP3. Zajmuje się przede wszystkim dziennikarstwem muzycznym, głównie młodymi polskimi zespołami. Jest autorem PRESSentacji - cyklu spotkań z najważniejszymi dziennikarzami w kraju. Impreza odbywa się raz w miesiącu w krakowskim Klubie Pod Jaszczurami. Gośćmi PRESSentacji byli m.in. Janina Paradowska, ks. Adam Boniecki, Tomasz Lis, Kuba Wojewódzki, Piotr Najsztub, Adam Michnik, Grzegorz Miecugow, Szymon Majewski i Adam Wajrak. Prowadzi także cykl koncertów „Niepokorni" w krakowskim klubie Żaczek. Jest redaktorem naczelnym akademickiego pisma „WUJ - Wiadomości Uniwersytetu Jagiellońskiego".

Rozmawiała Natalia Łach

(natalia.lach@dlastudenta.pl )

Foto: dlastudenta.pl

Słowa kluczowe: Pressentacje, Klub Pod Jaszczurami, Kraków, dziennikarze, Bartek Borowicz, media
Komentarze
Redakcja dlaStudenta.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego.
Zobacz także
Jo Nesbo podbija Wrocław! [RELACJA]
Jo Nesbo podbija Wrocław! [RELACJA]

O bogactwie, alkoholu, samotności, fascynacji "Makbetem" i pracy twórczej opowiadał wrocławianom Jo Nesbo, autor światowych bestsellerów. Przeczytaj naszą relację!

Książki, więcej książek- wywiad z autorką bloga Anima Libros
Książki, więcej książek- wywiad z autorką bloga Anima Libros

Pracuje w księgarni, studiuje na kierunku Kultura i praktyka tekstu: twórcze pisanie i edytostwo a także prowadzi blog o książkach Anima Libros.

"Na wysokim niebie" - wywiad z Danutą Awolusi
"Na wysokim niebie" - wywiad z Danutą Awolusi

W księgarniach ukazała się najnowsza książka Danuty Awolusi - "Na wysokim niebie". Rozmawialiśmy z autorką o jej inspiracjach.

Polecamy
Komiksowy renesans?
Komiksowy renesans?

Rozmawiamy z Dawidem Marutem, właścicielem pierwszego na Dolnym Śląsku sklepu z komiksami.

Sorokin – eksperymentator i fantasta
Sorokin – eksperymentator i fantasta

Jaką Rosję będziemy oglądać za dwadzieścia lat? Czy będzie przypominała XVI-wieczne władztwo Iwana Groźnego, jak prorokuje autor „Dnia oprycznika”? A może przeciwnie – ulegnie absolutnej westernizacji?

Ostatnio dodane
Jo Nesbo podbija Wrocław! [RELACJA]
Jo Nesbo podbija Wrocław! [RELACJA]

O bogactwie, alkoholu, samotności, fascynacji "Makbetem" i pracy twórczej opowiadał wrocławianom Jo Nesbo, autor światowych bestsellerów. Przeczytaj naszą relację!

Książki, więcej książek- wywiad z autorką bloga Anima Libros
Książki, więcej książek- wywiad z autorką bloga Anima Libros

Pracuje w księgarni, studiuje na kierunku Kultura i praktyka tekstu: twórcze pisanie i edytostwo a także prowadzi blog o książkach Anima Libros.