Zmień miasto
Muzyka
Logowanie / Rejestracja
Znajdujesz się w lokalnym wydaniu.

Kraków skołtuniony

2010-03-08

Pierwszy tydzień marca upłynął w Krakowie pod znakiem kołtuństwa i dulszczyzny. Wszystko za sprawą Międzynarodowego Stołeczno-Królewskiego Tygodnia Kołtuna. Główną atrakcją był multimedialny spektakl Moralność Pani Dulskiej w reżyserii Bartosza Szydłowskiego wystawiany w Łaźni Nowej. Oprócz spektaklu program obejmował takie atrakcje jak darmowe i przymusowe zapiekanki w teatrze, test psychologiczny "czy jestem kołtunem?", certyfikaty kołtuna podpisane przez prezesa Juliana Dulskiego oraz konkurs artystycznego pierdzenia…


W piątek można było również zobaczyć na żywo Tymona Tymańskiego ze swoim najbardziej kołtuńskim projektem – Transistorsami. W głównej sali Łaźni Transistorsi pojawili się z półgodzinnym opóźnieniem, które Tymon usprawiedliwiał „kacem mega”. Podobnie jak twórczość Tymańskiego, koncert balansował na granicy absurdu. Lider prowadził między utworami ożywioną konferansjerkę, ale nie zwracał uwagi na położenie mikrofonu i niewiele z jego gadek było słyszalnych dla publiczności. Pod koniec muzycy zamieniali się instrumentami, a obowiązki wokalne pełnili nie tylko członkowie zespołu.

Repertuar był przekrojowy. Wbrew wcześniejszym zapowiedziom panowie nie ograniczyli się do materiału z Wesela, ale pełnymi garściami czerpali z dwóch pozostałych płyt Transistorsów, a nawet z kultowego P.O.L.O.V.I.R.U.S.A. Kur. Ostatnie pół godziny koncertu miało charakter improwizacyjny. Usłyszeliśmy kilkunastominutową wersję bardzo lubianego przez Tymona When the Music’s Over z repertuaru The Doors, a także Nie Mam Jaj czy Szatana w nowych aranżacjach.

Transistorsi w wersji koncertowej stanowią wypadkową jazzowego warsztatu Tymona i klasycznych rockowych inspiracji. Zespół brzmiał potężnie, czasami wręcz hardrockowo, ale także nie przepuszczał żadnej okazji do improwizacji.

Atmosfera na koncercie była bardzo pozytywna, Tymon prowadził z fanami rozbudowany dialog, a Ci częstowali go piwem. Na minus należy policzyć nagłośnienie. Wokal był prawie w ogóle niesłyszalny a gitary zlewały się w rzeżącą ścianę dźwięku. Jednak zgromadzonym nie przeszkadzało to zbytnio, wszyscy bawili się w najlepsze przez ponad dwie godziny.

Krzysztof Sokalla
(krzysztof.sokalla@dlastudenta.pl)

Dodaj do:
  • Wykop
  • Flaker
  • Elefanta
  • Gwar
  • Delicious
  • Facebook
  • StumbleUpon
  • Technorati
  • Google
  • Yahoo
Komentarzedodaj komentarz

Redakcja dlaStudenta.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego.

Brak komentarzy.